RSS

Wojna o Kerlath, 1. sesja

13 Kwi

Read this entry in English/Przeczytaj ten wpis po angielsku

Zacząłem prowadzić sesję w świecie fantasy zaczerpniętym z gry The Battle for Wesnoth. System to GURPS, a postacie nazwałbym doświadczonymi, ale nie potężnymi. Dokładniej, skład to:
Verlay, ludzki kowal, trochę anarchista [100 punktów]
Anwgard Tafar, ludzki szermierz [101 punktów]
Othon „Gorzała” Warfuner, krasnoludzki weteran i murarz [97 punktów, wymienił kilka na pieniądze]
Arod, ludzki strażnik miejski [100 punktów]
Przynajmniej sił do walki wręcz nie zabraknie.

Zaczęliśmy od tego, że od kilku dni nie zjawiały się dostawy z niedalekiej kopalni. Straż wysłała Aroda, ale Verlay uznał, że jeden człowiek to za mało, więc zabrał się z nim. Do podobnego wniosku doszedł ojciec Anwgarda, więc posłał syna. Othon nieświadomy problemów wybierał się tam, by poprawić jakiś strop.

Wynajętym wozem w dwanaście godzin mimo śniegu niemal dojechali do kopalni, jednak przy drodze znaleźli umierającego człowieka. Zdążyli jedynie wysłuchać jego ostatniej woli. Gdy złożyli denata na wozie, zza wzgórza dały się słyszeć śmiechy i zauważyć zbliżające światło. Większość została w cieniu nocy, a Arod i Othon wyszli troszkę na przód, naprzeciw grupy sześciu bandytów, twierdzących, że w okolicy teraz oni stanowią prawo. Sugestia poddania się sprowokowała ich do ataku. Choć otoczyli Gorzałę, ten skutecznie się bronił. Gdy Verlay obezwładnił dwóch przeciwników potężnymi ciosami młotem, a Tafar jednego głębokim cięciem, napastnicy poddali się. Jednemu udało się uciec z powrotem do kopalni.

Wstępne przepytanie pokonanych ujawniło, że kopalnia została przejęta przez pracujących tam więźniow. Drużyna postanowiła zawrócić do miasta. Już po godzinie konie odmówiły dalszej wędrówki bez odpoczynku. Noc, mimo bliskości kopalni, minęła spokojnie. Następnego dnia wrócili do miasta. Arodowi udało się znaleźć rodzinę znalezionego denata, ledwo zwolnionego z więzienia.

Po tygodniu do kuźni Verlaya przybył człowiek twierdzący, że dzięki magii może zapewnić dostawy żelaza mimo blokady kopalni. Kowal rozpoznał jednak używaną od dawna rudę. Czarodziej został aresztowany.

Kolejny tydzień później przybyły posiłki ze stolicy prowincji, mające odbić kopalnię. Wraz z nimi pojawiły się plotki o grupach nieumarłych, w tym elfów (niespotykanych zwykle poza lasem), atakujących wioski. Do Gorzały zgłosił się nieznany mężczyzna oferujący pieniądze za samą możliwość spotkania w innej wsi i porozmawiania o kulturze krasnoludów. Oferta była kusząca, ale Arod był nieufny. Domyślił się, że krasnolud jest, ze względu na rasę, potrzebny nekromancie odpowiedzialnemu za okoliczne ataki. Zakończyliśmy na tym, że mężczyzna chcący zwabić Othona został zatrzymany, był to jednak początkujący czarnoksiężnik, nie silny nekromanta.

Wnioski:
1. Następnym razem będę żądał stworzenia drużyny. Łączenie postaci z odmiennych grup społecznych w drużynę jest dla mnie trochę za trudne.
2. Jestem zbyt przyzwyczajony do postaci graczy zdecydowanie silniejszych od otoczenia. Ledwo powstrzymałem się przed rzuceniem na postacie wiozące schwytanych bandytów grupy odbijającej, która by po prostu zastrzeliła wartownika i zarżnęła śpiących (a w grze w stylu do którego przywykłem, kolejna grupa bandytów zostałaby zauważona i wybita)
3. Powinienem szykować się na walki, nawet jeśli się ich nie spodziewam. Planowałem losowy rzut reakcji spotkanych bandytów, ale spodziewałem się najwyżej gróźb, o ile gracze sami nie rzucą się do bitki. Ale rzut wyszedł beznadziejnie, a bandyci widzieli tylko dwóch przeciwników, co ich nieco rozjuszyło. Chyba muszę sobie zrobić jakiś mini bestiariusz z częstymi przeciwnikami.
4. Popełniłem olbrzymi błąd z próbą wyciągnięcia Othona z wioski. Wpadłem na ten pomysł na sesji i nie zauważyłem w porę, że jeśli Arod nie zrozumie wskazówek (tylko on miał dość informacji, by być podejrzliwym), będę grał sam ze sobą próbując go uratować przed moimi BN-ami. Na szczęście strażnik czuwał.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13.04.2012 w sesje, Wojna o Kerlath

 

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s