RSS

Nikt nie pamięta niziołka

26 Mar

Przeczytaj ten wpis po angielsku/read this entry in English

Niedawno przypomniała mi się miniona kampania, w której (oczywiście) musieliśmy uratować świat przed zagładą. Problem polegał na tym, że musieliśmy bardzo szybko zebrać kilka artefaktów rozmieszczonych dość szeroko w różnych miejscach na świecie. Nasze postacie były naprawdę potężne, wciąż jednak nie chcieliśmy dzielić się na mniejsze grupy (osobiście uważam to za mało grywalne rozwiązanie).

Dopiero po kilku (nastu?) miesiącach przyszło mi do głowy, że, będąc elitą naszego świata, mogliśmy przecież zlecić zadanie zdobycia jednego z artefaktów komuś innemu. Skoro spadła na nas odpowiedzialność, której sami nie mogliśmy sprostać, powinniśmy byli stać się (no, jeden delegat drużyny) jedną z tych tajemniczych, zakapturzonych postaci, która przypadkowej grupce awanturników w karczmie powierza zadanie splądrowania zapomnianych podziemi dla jednego przedmiotu. Niezły plan, tylko przypadkowa grupka podróżników mogłaby nam sprawić więcej kłopotów, niż pożytku. Wreszcie zdałem sobie sprawę, że tajemnicza postać w kapturze nie musi wybierać swoich pracowników wróżąc z gwiazd ani czytając w myślach podróżników. Wystarczy jej szpieg.

Rozwiązanie dla naszej drużyny (wymyślone poniewczasie) wyglądałoby więc tak:
1. Ja, jako gnom, więc postać mało rzucająca się w oczy, krążę po karczmach i zajazdach, przysiadając się do różnych grupek i w zwykłej rozmowie oceniając ich przydatność: zdolności, charakter, uczciwość.
2. Wybranej grupie kolega, ludzki szlachcic, zleca zdobycie jednego z potrzebnych nam artefaktów.
3. Sugeruję prowadzącemu, że może sam zdecydować o wynikach wyprawy naszych najemników, albo dać nam zagrać parę sesji innymi postaciami.
4. Dwie drużyny jednocześnie próbują zdobyć dwa artefakty. Problem z czasem rozwiązany.

Skąd więc tytuł wpisu? Wszyscy pamiętają tajemniczego jegomościa w kapturze. Nikt nie pamięta szpiega – a nic mi tak nie pasuje na szpiega, jak niziołek. Nie opisywanie go jest normalne. Kto pamięta kogoś, kto niemal tylko słuchał, jeśli godzinę po nim pojawił się Zakapturzony Zleceniodawca? Nikt.
Ale on może się pojawić w dalszej części fabuły. Ktoś jakby znajomy, choć nie wiadomo skąd, wypytujący o ostatnie dokonania jakby wiedział, czego gracze szukają. Udzielający cennej rady, ale budzący niepokój.
Pamiętajcie więc o niziołku. Nawet, jeśli na początku wcale nie istniał.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26.03.2012 w sugestie i rady

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s